• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:31
  • Licznik odwiedzin:1 518 / 2123 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


<włącz>

-Trzymaj się kochanie. - złapał cię za rękę i krzyczał do ciebie. Ledwo co słyszałaś. Tak cholernie bolało. Jechałaś przez korytarz szpitala i krzyczałaś. Tak mocno krzyczałaś. Godziłaś się na dziecko, ale okazało się, że jesteś w zagrożonej ciąży. Mimo to, zgodziłaś się urodzić. Zayn kurczowo trzymał cię za rękę. Wjechaliście na porodówkę. Zaczęło się. Lekarze non stop krzyczeli coś, wymachiwali rękami, tylko po to, żeby ci pomóc. Zayn głaskał cię po głowie i mocno trzymał za rękę. Nie puszczał jej. Czułaś, jak twój syn wychodzi z ciebie, jeszcze tylko chwila a przyjdzie na świat. W końcu. Pielęgniarki pokazały ci twojego syna, a ty odetchnęłaś ulgą i to był twój ostatni oddech. Puściłaś rękę mulata i opadłaś na łóżko.

Zayn'owi kazali wyjść, próbowali cię odratować, ale na darmo. Zapłakany Malik wyszedł z sali. Kurczowo łapał się za włosy, gryzł język. Około pół godziny potem pielęgniarka przyniosła małego Malika. Chłopak złapał go bez żadnej miłości i zabrał do domu, ale wychodząc ze szpitala wziął ulotkę zatytułowaną: 'ADOPCJA'. Położył małego James'a do łóżeczka, który sami urządzaliście. Jeszcze ten kolor łóżeczka. Ty chciałaś błękitny, zaś Zayn granatowy. W końcu wyszło na jego i łóżeczko jest granatowe. Teraz tak bardzo tego żałuje. Zostało by mu coś po tobie. Jedynie twoje zdjęcia, ubrania, szczotka do włosów, pasta do zębów... Mały zasnął, Zayn też postanowił się położyć. Cały czas w ciszy, nic nie mówiąc. Zasnął, ale po chwili obudził go dziecięcy krzyk. Spojrzał na zegarek. 3 w nocy. Wstał, zapalił lampkę i poszedł do małego. Wziął go na ręce i zaczął kołysać. Przecierał oczy.

Sztucznie się uśmiechał, pokazywał zabawki, próbował się bawić, ale mały nadal płakał. Pewnego dnia przy przewijaniu z kieszeni wypadł mu telefon. Włączone było na filmiku, na którym mówiłaś jak przebiega ciąża, jakie imię dacie swojemu dziecku i jakie wrażeni ciężarnej kobiety. Mały słysząc twój głos momentalnie przestał płakać. Sięgnął rączkami do ekranu i 'dotknął twojej twarzy' wyświetlanej na ekranie.

Wiedziałaś, że Zayn sobie poradzi. Zawsze był dzielny. Kiedy dowiedzieliście się o ciąży, załamał się. Bał się o ciebie i kazał ci usunąć ciążę. Nie zgadzałaś się. Przetłumaczyłaś mu, że dasz radę , urodzisz i wychowacie waszego syna.

**Pięć lat później**
Mały pięciolatek biega po parku, cieszy się, za nim biegnie czarny pies, a za psem Zayn. Bawią się w najlepsze, roześmiani grają w piłkę.
-Tato! - krzyczy czarnowłosy chłopczyk
-Tak kochanie? - pyta
-Jak się naziwa ta gla?
-Twoja mama nazwała ją PIESEK. Bo Bruno (pies) zawsze gonił tą samą piłkę, innych nie, tylko tą.
-Mama była mondla.
-I piękna. - Zayn bierze chłopca na ręce i całuje go w główkę. -Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie.
__________________________________________________
Może i słaby, ale miałam ochotę na takiego IMAGIN PISANY NA PODSTAWIE PIOSENKI Nickelback - Lullaby. xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


<klik >

Podnosisz głowę z poduszki i spoglądasz na swoją przyjaciółkę. Każde nocowanie pogłębia wasze relacje. Może to bez sensu, ale jak tylko ją widzisz, na twoich ustach widnieje uśmiech. Tak już jest. Twoja przyjaciółka budzi się.
-Hej. Jak się spało? - zapytała z uśmiechem.
-Dobrze. Ale jak zwykle kopałaś...
-Oops...? - wyszczerzyła się.
Pokręciłaś głową i zaśmiałaś się. Poszłaś do łazienki się ubrać. Wróciłaś.
-Musimy pogadać. - zwróciła się do ciebie.
-No mów... - usiadłaś obok na łóżku.
-W tym roku będziemy musiały się rozstać... - zaczyna a po jej policzkach spływają łzy.
-Co?! W jakim sensie?! - wybuchasz.
-Gimnazjum... Chodzi o gimnazjum...
-Z klasą? Wiem... Ale damy radę. - pocieszasz ją
-Nie chodzi o klasę... Chodzi o nas... Zrozum...
-Co? Jak to? Żartujesz, prawda?
-Nie... - potwierdza przyjaciółka. Wybiegasz z pokoju. Trzaskasz drzwiami, po drodze potrącasz wazon i kota. Wybiegasz na dwór. Zaczął padać deszcz. Może to i lepiej. Ukryje twoje łzy. Biegniesz chodnikiem nie patrząc przed siebie. Zakładasz kaptur twojej szarej bluzy i biegniesz dalej. Nie zwracasz uwagi na nikogo. W końcu zatrzymujesz się przy brązowej ławce z obdrapanym siedzeniem. Wypisane są na niej wasze imiona, znaczące przyjaźń na zawsze. Wyjmujesz z kieszeni telefon, podłączasz do niego słuchawki, włączasz piosenkę Johna Mayera – Free Fallin. Tradycyjnie zostawiasz jedną wolną słuchawkę. Byłaś przyzwyczajona do słuchania przez jedną. Zawsze przecież słuchałyście razem. Siedzisz, płaczesz, słuchasz, śpiewasz w myślach i mokniesz. Ze zdenerwowania i nadmiaru myśli gryziesz słuchawki. Teraz powinna przybiec przyjaciółka i trzepnąć cię w twarz za gryzienie słuchawek, jak to zawsze robiła. W jednej minucie przypomniały ci się wasze wspólne chwile. 'Sweet focie' dla zabawy, żarty, nagrywanie coverów do piosenek... Nieudane próby coverów, rozśmieszanie na akademiach szkolnych... Dlaczego to wszystko tak nagle się przypomina? Akurat teraz, kiedy nie musi? W najgorszej sytuacji? Nawet najdrobniejsze rzeczy teraz cię denerwują. Piosenka się skończyła, a ty rzucasz telefonem o ziemię, przez co rozdziela się na miliony kawałeczków. Opierasz się o ławkę i stawiasz nogi bliżej siebie. Chowasz twarz w kolana i zaczynasz coraz mocniej płakać.
-Co się stało? - pyta zatroskany chłopak przechodzący obok ciebie. Odpowiadasz mu ciszą. -Ej?
-Długa historia. Moje życie nie ma sensu. Na początku koncert One Direction, potem jeszcze to... - wyjaśniasz.
-A mogę być tylko ja? - podnosisz głowę.
-Harry? Przytul mnie. - płaczesz na dobre. Totalnie się rozklejasz i tulisz do chłopaka.
-Co się stało? - pyta gładząc twoje włosy. Wyjaśniasz mu całą sytuację.
-Wytłumacz jej, że... Że wasz kontakt się zawali. Nie będziecie się spotykać, w końcu wasza przyjaźń zniknie. Jeżeli zależy jej na przyjaźni, to lepiej niech tego nie zaprzepaści...
-To nie takie proste. Jak jutro mam spotkać się w szkole? Najwyżej wypłaczę na ramieniu...
-Nie chodzi tylko o płakanie... Maleńka... Musisz dać jej do zrozumienia, że jest dla ciebie najważniejsza... Jest, prawda?
-Oczywiście....
-No właśnie. Jesteś w tym sama...
-Stop. Nie jestem... Mamy jeszcze drugą przyjaciółkę...
-Rozmawiałaś z nią o tym?
-Jasne... Nie raz... Ona umie z nią rozmawiać. Wiem, że zawsze mnie pocieszy, pośmieje się z nią. Jest dobrą przyjaciółką. Jest tylko jeden drobiazg... Nigdy nie będzie łączyło mnie z nią to, co łączy mnie z... - rozpłakałaś się.
-Nie płacz. Poradzisz sobie.
-Nie poradzę. Myślę o tym codziennie. To nie daje mi spokoju... Kiedy już poruszymy temat, to albo się kłócimy, ale któraś z nas zmienia temat.
-W końcu musicie ze sobą porozmawiać... - przytula cię do siebie.
-Wiem, ale to nie jest takie proste...
-Oo... Wiem to... Takie rozmowy nigdy nie były i nie będą proste.
-Masz rację... Ale wiesz co non stop tłucze mi się po głowie?
-Nie wiem... Co?
-Dlaczego ona mi to robi? Zrobiłabym dla niej wszystko. Jest dla mnie jak siostra. Wiesz... Jak ty i Lou... - chłopak potakuje. -Jesteśmy nierozłączne. Przynajmniej tak mi się wydawało.
-Na pewno tak jest.
-No to co z tym gimnazjum? Mam wrażenie, że ta przyjaźń nic dla niej nie znaczy...
-Znaczy. Na pewno bardzo dużo. Tak samo jak i dla ciebie. Porozmawiaj z nią jeszcze. Dacie radę. Musicie. Ja muszę już iść, ale pamiętaj, napisz do mnie na twitterze, gdybyś miała jakieś pytania.
-Dziękuję.
-Pamiętaj: PRZYJAŹŃ PRZETRWA WSZYSTKO.
_________________________________________________
Wiem, że straszne zakończenie, ale musiałam. Ten imagin, to moje bicie się z myślami. Przepraszam, jeżeli wam się nie podobało. Po prostu mam taki nastrój...

A no i przepraszam, że znów ta sama piosenka, ale może jakoś przeżyjecie. x
 

 

<włącz>

Przebudziłaś się, przetarłaś oczy i przekręciłaś na drugi bok. Niall'a już nie było. Zdziwiłaś się, bo przecież on zawsze czeka, aż się obudzisz. 'Pewnie musieli wyjść gdzieś z chłopakami' – pomyślałaś. Wstałaś z łóżka, założyłaś szarą bluzę Horan'a i wyjrzałaś przez okno. Otworzyłaś je. Na dworze stał radiowóz, oraz spora grupka ludzi. Przerażona zbiegłaś na dół. Przed drzwiami zatrzymał cię zapłakany Harry. Obok niego stała reszta zespołu, również zapłakani.
-Co się stało?! - krzyczałaś. -Harry puść mnie! - wyrwałaś się z objęć chłopaka, zaraz potem byłaś na dworze.
-Biedny chłopak... - mówiła jakaś kobieta.
-Na pewno chciał dobrze. - odparła druga. Przedarłaś się przez tłum. Zobaczyłaś leżącego na ziemi blondyna. Policjanci zatrzymywali cię, nie pozwalali do niego dostać. Nie słuchałaś. Wyrwałaś się i podbiegłaś do chłopaka. Wzięłaś jego głowę na kolana. Pogłaskałaś po policzku, po twoich dawno spływały łzy.
-Niall, bądź silny, słyszysz? Karetka pewnie zaraz będzie. Po cholerę wychodziłeś z domu? Trzymaj się, będzie dobrze. Rozumiesz? Masz poczekać na mnie! Nie umierasz, wiem. Nie umierasz, prawda? - zapytałaś płacząc jak małe dziecko. Jego oczy otworzyły się, a dłoń zacisnęła na twojej. Słabe, blado-niebieskie. Nie takie jak zawsze, jak morska głębia.
-Obiecaj mi, że będziesz żyła dalej. - wyszeptał. -Nie ważne co się ze mną stanie. - dokończył. -Kochałem cię, kocham i będę kochać zawsze. Będę czekać... - zamknął oczy, a jego usta przestały się ruszać. Gorące serce nie biło, piękna twarzyczka zbladła. Zamknęłaś oczy. Nie mogłaś na to patrzeć. Pocałowałaś go ostatni raz. Pogłaskałaś po policzku, pogłaskałaś po głowie. Dotknęłaś jego farbowanych blond włosów. Przytuliłaś się do jego zimnego ciała.
-Kocham cię. - wyszeptałaś po chwili. -Byłeś dla mnie najważniejszy na świecie. Nigdy o tobie nie zapomnę, ziemniaku. - dodałaś.
-Proszę od niego odejść, nastąpił zgon. - powiedział policjant. Dotknęłaś jego nosa ostatni raz. Policjant odciągnął cię od niego. Ciało Irlandczyka zabrali. Zobaczyłaś białą reklamówkę, którą prawdopodobnie Niall miał w ręku. Sięgnęłaś do niej. Leżały w niej dwie bułki i serek poziomkowo-truskawkowy, twój ulubiony. Niall poszedł do sklepu. Nie wytrzymałaś. Jak najszybciej pobiegłaś do domu. Chwyciłaś żyletkę, która wisiała na ścianie. Twój tata je kolekcjonował. Pobiegłaś do łazienki i zamknęłaś się na klucz.
-Niall, po co poszedłeś do tego sklepu?! - krzyczałaś. -Obyłoby się bez tego! Dlaczego mi to robiłeś głupku?! Powiedz, że to jest żart i zaraz przyjdziesz do mnie i się przytulisz! Powiesz, że mnie kochasz i otulisz mnie swoim ciepłem! Powiedz! - do drzwi ktoś zapukał.
-Otwórz.
-Nie! Niall'a nie ma! Nie ma go! Chcę odejść do niego! Błagam, dajcie mi umrzeć! - krzyczałaś do drzwi.
-Nie! Otwórz, proszę! - krzyczał ktoś z drugiej strony. Podeszłaś do drzwi i przekręciłaś kluczyk, następnie z powrotem wróciłaś na miejsce. Zamknęłaś oczy i płakałaś. Ten ktoś przytulił się do ciebie i pocałował w policzek.
-Kochanie, nie płacz. - wyszeptał. Poczułaś perfumy. Te perfumy. Kupiłaś mu je na urodziny, używał ich codziennie. Otworzyłaś oczy. Serce biło ci bardzo szybko.
-Umarłam? Niall, jesteś przy mnie! Wiedziałam, że tak będzie lepiej. - wtuliłaś się w chłopaka.
-Nie... Nie umarłaś. Żyjesz. Ja też żyję. Przepraszam, to był głupi żart. Coś mi odwaliło. - wziął cię na ręce.
-Niall... Boże... Świat mi się zawalił, nic nie miało sensu. Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie, rozumiesz? Nigdy więcej takich numerów. Proszę... Chciałam się zabić... Kocham cię! Rozumiesz?! Kocham!
-Chciałem tylko zobaczyć co zrobisz.... Przepraszam... - z jego oczu popłynęły łzy.
-A co miałam zrobić? Umarł ktoś, kogo kochałam, ktoś dla mnie najważniejszy. Nigdy więcej nie rób niczego podobnego. - wyszeptałaś.
-Kocham cię. -wtuliłaś się w chłopaka i lekko uśmiechnęłaś, mimo tego, że byłaś przerażona. -Trzęsiesz się. - zaśmiał się blondyn.
-Zamknij się. - pocałowałaś go, ręce wplotłaś w jego włosy. Chłopaki stali przed łazienką i przyglądali się wam. -Zabiję was! Oprócz ciebie – popatrzyłaś na blondyna. -Za bardzo cię kocham.

__________________________________________________
Może już czytaliście go na moim blogu, ale co tam.
Przyznam się wam... Płakałam, jak go pisałam. <3
  • awatar black.violet: O matko myślałam że Niall nie żyje Dodaj następny z Zaynem plisss :)
  • awatar just smile.♥: oj HORAN jak mogłeś.. xd świetny ; )
  • awatar Carrots:*: N A J L E P S Z Y I M A G I N J A K I W Ż Y C I U C Z Y T A Ł A M ! ! !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pewnie znacie mnie z bloga -> http://kingulisia.pinger.pl/ .

Więc TAK, to ja. Postanowiłam założyć tego bloga, ze względu na to, że lubię pisać imaginy. Nie chcę zaśmiecać nimi tamtego bloga, na którym piszę opowiadanie Zainteresowani blogiem ? Po prostu go zaobserwujcie, nie będę musiała informować was za każdym razem o nowym imaginie. Na dziś to tyle. Postaram się zaraz dodać imagin. x